Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę młodego mężczyzny, który chodził po lesie.
Mężczyzna nie mógł oderwać od niego wzroku. W pierwszej chwili chciał zerwać kwiat, ale pomyślał – „Będę do niego przychodzić raz dziennie”. Odwiedzał go przez siedem dni, zauroczenie trwało… Pokusa, aby kwiat był przy nim zawsze, była tak silna, że w końcu wykopał go, zabrał do domu i cieszył się jak dziecko. Niestety, kwiat z każdym dniem marniał i gdy pozostał mu tylko jeden liść, mężczyzna uznał, że lepiej jednak, aby go wsadził tam, gdzie poprzednio rósł. Zaniósł go do lasu i wsadził w ziemię. Doglądał go. Kwiat odzyskał swój blask i zapach. Mężczyzna był wniebowzięty, zrozumiał, że nie musi go mieć na stałe, wystarczy że może go odwiedzać. Chciał też, aby inni mogli go kiedyś spotkać.
Autor: Patisonek