W dolinie – 14

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, Anioł Stróż unosił się nad śpiącą postacią. Rozpraszał złe sny. Zapalił też lampkę nocną, żeby jej światło pomogło śpiącemu przegnać nocne widziadła. Teraz Anioł podsuwał dobre rozwiązania, dodawał otuchy, odwagi… I wysyłał śpiącemu wiadomość:

„JESTEŚ WAŻNY. Pamiętaj o tym. Pamiętaj też, że jesteś kochany przez Boga i wyjątkowy, mimo, że jesteś jednym z kilku miliardów ludzi na świecie. Każdy jest wyjątkowy, ty również! Masz prawo i obowiązek, by żyć, działać i być najlepszym sobą, takim sobą, jakim chcesz być.”

Autor: Merlinek*

W dolinie – 11

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, dobry duszek szykował prezenty. Nie wiedział, dokąd trafią, bo roznosiły je Anioły. Dobry duszek lubił swoje zajęcie i każdy udany prezent dodawał mu wigoru, natchnienia i energii…

Autor: Jagódka

W dolinie – 10

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pewna kobieta siedziała zamyślona. Znieruchomiała w fotelu, gdy uświadomiła sobie, że ma dużo więcej powodów do wdzięczności i świętowania, niż jej się dotąd wydawało.

Obejrzała wieczorem wiadomości telewizyjne i, jak zwykle, spadł na nią zalew drastycznych zdjęć katastrof oraz morderstw czynionych w imię wyższych wartości. Pomyślała, że coraz ciężej jest na tym świecie. Przygarbiła się i zaczęła przygasać.

Wtem stało się coś niespodziewanego. Zobaczyła nowy obraz – jakby ktoś wyświetlał w jej pokoju zupełnie inne wiadomości telewizyjne. Zobaczyła mapę świata z zaznaczonymi punktami i obszarami, gdzie toczy się wojna. Oznaczono również obszary, gdzie wojny nie ma.

Zobaczyła też statystyki – ile ludzi wychodzi z domów rano i wraca wieczorem. Ile samolotów startuje, a ile ląduje, dowożąc pasażerów całych i zdrowych na miejsce.

Na ekranie wyświetlił się pasek z informacją, że my, ludzie, z jakiegoś powodu zniekształcamy prawdę i pokazujemy rzeczy najstraszniejsze. Dalej informacja głosiła, że nauczyliśmy się czynić zły użytek z naszej wyobraźni, bo zamiast myśleć, co zrobić, żeby pomóc tym, którzy są w kłopocie – myślimy, że jesteśmy bezradni i snujemy katastroficzne wizje wydarzeń.

Druga wiadomość adresowana była do kobiety – „A ty? Co robisz z tymi strasznymi informacjami ze świata? Pozwalasz, żeby cię przygniatały. Pomyśl, jakie masz szczęście, że żyjesz w spokojnym miejscu, spokojnym czasie, spokojnym kraju. Pamiętaj o tym i zacznij żyć na nowo! Jak będzie wyglądał twój dzień, gdy będziesz o tym pamiętać rano, po przebudzeniu się, i wieczorem, przed zaśnięciem”?

Wizja była zaskakująca i silna. Kobieta zamyśliła się nad swoim dotychczasowym życiem i nad tym, że dotąd wiele jej problemów nie było prawdziwymi problemami, tylko wymyślonymi.

Było dla niej oczywiste, że zastosuje się do rady, którą przeczytała przed chwilą. Obiecała sobie, że odtąd w codziennych modlitwach będzie dziękować Bogu za życie, zdrowie, pokój i bezpieczeństwo oraz będzie prosić o wskazówki, co może zrobić, żeby żyć jak najlepiej, z pożytkiem dla siebie i innych ludzi.

Zastanowiła się, co zmieni w swoim życiu? Uznała, że zacznie od sposobu myślenia. Zadała sobie pytanie: „Co to znaczy, zmienić sposób myślenia”?

Zaczęła przypominać sobie twarze osób, od których się oddaliła, często nie ze swojej winy i bez ich winy. Po prostu, tak się stało. Oddalili się bo byli zajęci swoimi sprawami.

Sprawdzi, jakie znajomości uda się odzyskać. Wyciągnęła notes i zaczęła zapisywać w nim imiona osób, do których zadzwoni z samego rana.

Autor: Jenczy

W dolinie – 6

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, spała Borówka. Nie zdążyła zgasić światła, gdyż zmorzył ją sen.

Książka, którą czytała przed zaśnięciem, wysunęła się jej z rąk i z głuchym stukotem opadła na podłogę. Był to sygnał, na który czekały elfy i inne uzdrawiające duszki, które przed chwilą wysyłały Borówce senne fale. Teraz unosiły się w powietrzu wokół niej i patrzyły na nią z wielką sympatią i uwagą. Szeptem naradzały się, co robić. Szybko ustaliły zakres obowiązków i wkrótce każde z nich zajęło się tym, co przypadło mu w udziale.

Niektóre z nich rozpylały czarodziejski pyłek, który osiadał na Borówce, jej łóżku, ścianach, podłodze i wszystkich przedmiotach, znajdujących się w pokoju. Inne rozpylały drobniutki pyłek, który unosił się w powietrzu. Trzecia grupa rozpylała kolejny, jeszcze drobniejszy pyłek, który przenikał do ciała Borówki i wnikał wewnątrz mebli, książek, podłóg, ścian – wszystkiego, co napotkał. Każdy z tych pyłków miał uzdrawiające własności i każdy robił co innego, działał w swoim zakresie.

Część uzdrowicieli wytworzyła pole siłowe wokół Borówki i jej łóżka. Dzięki temu chronili ją i kołysali do snu. Inna grupa elfów-uzdrowicieli pracowała nad każdym organem i każdą komóreczką ciała Borówki, uzdrawiając je i harmonizując ich działanie.

– „Borówko, zdrowiej, jesteś nam potrzebna. Świat, ludzie i zwierzęta też cię potrzebują” – szeptały małe elfiątka, które z racji młodego wieku jeszcze nie dostały innego przydziału.

Twarz Borówki rozjaśniała się. Jej ciało zaczęło się rozluźniać. Ból zniknął, a oddech stał się głębszy. Zasnęła regenerującym snem.

Elf zarządca zgasił lampkę nocną, której nie zdążyła wyłączyć Borówka i zapalił malutkie latarenki, które elfy przyniosły ze sobą – a może to nie były latarenki, tylko świetliki? Tego nie wiem…

Elfy dbały o Borówkę i często do niej przychodziły. Po ich nocnych uzdrowicielskich i opiekuńczych zabiegach Borówka budziła się zwykle rześka, wypoczęta i z radością rozpoczynała nowy dzień.

dla Magdy-Borówki napisała Brzozowa Bajdulka

Na ekranie – 29

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „KONIEC MYŚLENIA, WEŹ SIĘ DO ROBOTY”.

Marzyciel rozejrzał się po pokoju. Zobaczył, jak bardzo był zagracony – wypełniony regałami i przyrządami. Z każdej półki i szuflady wypływały papiery, stosy papierów, całe morze papierów i teczek z papierami. Każda z nich zawierała dokumentację rozpoczętych planów i projektów…

Pierwszy raz uświadomił sobie, że jest ich bardzo dużo. Każdy z nich był cenny i ważny. Żadnego z nich nie dokończył, bo rozpoczynał pracę nad kolejnymi pomysłami.

– „Od czego zacząć” – pomyślał bezradnie.

– „WEŹ PIERWSZY Z BRZEGU” – kolejny napis pojawił się na ekranie.

Marzyciel sięgnął po najbliższą teczkę – zajrzał do środka i zobaczył swoje rysunki i dokumentację nowego wynalazku.

– „ILE CZASU POTRZEBUJESZ, ŻEBY TO DOKOŃCZYĆ?”

– „Miesiąc, może dwa” – z wahaniem pomyślał Marzyciel.

– „NO TO DO ROBOTY. NIE BĘDĘ CI POMAGAŁ W ŻADNEJ INNEJ PRACY, DOPÓKI NIE DOKOŃCZYSZ TEGO PROJEKTU.”

– „Kto pisze te słowa?” – zastanowił się Marzyciel.

– „TWÓJ KOMPUTER” – na ekranie pokazała się nowa wiadomość.

Próbował dalej rozmawiać, ale komputer milczał, odpowiedzi już nie wyświetlały się na ekranie. Chciał otworzyć internet, ale myszka przestała działać.

Marzyciel westchnął i położył na stole teczkę z projektem. Pochylił się nad nim. Wtedy na ekranie pokazała się kolejna wiadomość: „JESTEM GOTOWY. ZACZYNAMY”.

Autor: Złota Rybka

W dolinie – 3

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, wesołe skrzaty szykują prezenty dla mieszkańców miasteczka. Naprawiają zepsute sprzęty i znoszone buty. Cerują dziurawe skarpetki i zszywają rozdarte ubrania. Czasami szykują nowe ubrania. Nowe i naprawione rzeczy podkładają śpiącym mieszkańcom. A ludzie, nieświadomi ich istnienia, mówią, że mieszkają we wspaniałym miejscu, w którym ubrania, buty i sprzęty same się naprawiają.

Autor: Merlinek*

W dolinie – 2

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, spała mała dziewczynka. Wcześniej mama zostawiała jej włączoną małą lampkę, bo dziewczynka miewała koszmary i kiedy budziła się w nocy, zapalona lampka dodawała jej otuchy. Teraz, od dłuższego czasu, mała śpi spokojnie. Lampka nadal jest zapalona, bo dziewczynka lubi zasypiać przy jej świetle. A jeśli przypadkiem obudzi się w nocy, to sięga po notatnik leżący przy jej łóżeczku i zapisuje w nim swoje wspomnienia i przemyślenia. Lubi pisać o szczęśliwych momentach, które coraz częściej przytrafiają się w jej życiu.

Autor: Kokoryczka

Kiedyś dawno dawno temu – 52

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Przypomniał sobie swoje dzieciństwo, dorastanie, dorosłość… Wzloty i upadki. Dziecięcą ufność, młodzieńczy gniew, dorosłą współpracę…

Uświadomił sobie, że w ludzkie życie wpisane jest dorastanie i skrajne emocje. Pomyślał o swoich rodzicach i o kłopotach, jakie im sprawiał. O tym, że go kochają i zawsze kochali, niezależnie od tego od tego, jak się zachowywał.

Patrząc na swojego synka pomyślał: „Synu, damy radę”. Szybko przyszła kolejna myśl: „Wyrośniesz na wspaniałego faceta”, a po chwili następna: „Już nim jesteś”.

Autor: Jenczy

Na ekranie – 25

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Koniec świata przesunięty. Zaczęła się nowa era – kolejna nowa era. ŻYJESZ W NOWYM ŚWIECIE – TERAZ TY GO KSZTAŁTUJESZ – Powodzenia.”

Człowiek rozejrzał się dookoła – rzeczywiście, nie było widać jego starego życia. Gdy mgła zaczęła powoli opadać, odsłonił się wyniszczony krajobraz. „Trzeba się wziąć do roboty” – pomyślał – „Najpierw muszę zadbać o coś do jedzenia i o dach nad głową”.

Zakasał rękawy i rzeczywiście wziął się do roboty. Tak dobrze zaplanował i realizował swoje nowe życie, że coraz więcej pań myślało o tym, żeby go poślubić.

On jednak przyglądał się im uważnie i wiedział, że tym razem bardzo starannie wybierze nową partnerkę życia.

Autor: Młody Adept

Na ekranie – 22

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Kondomie, przepuść mnie. Mam prawo żyć i zostać ojcem. Plemnik”.

Autor: Merlinek