Mała ławeczka – 39

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często wierzba i ławeczka rozmawiały ze sobą o mijającym dniu, o pogodzie i o gościach, którzy je odwiedzali. O dziwo, rzadko mówiły o ludziach. Bardziej interesowały je sroki, sikorki i wszędobylskie wróble.

Najbardziej cieszyły się z odwiedzin motyli, które przysiadały na ławeczce lub gałązkach wierzby i rozpościerały swoje przepiękne, kolorowe skrzydła. Wierzba wtedy szczelnie zasłaniała ławeczkę, pragnąc, by te chwile trwały jak najdłużej.

Kiedy na ławeczce siadał jakiś człowiek, wierzba i ławeczka milkły, bo nie chciały, by ludzie dowiedzieli się, że potrafią rozmawiać. Bardzo pilnowały tej tajemnicy.

Czasami tylko, gdy przychodził do nich pewien starszy pan, to rozmawiały z nim swobodnie. Ale to nic dziwnego. Większość istot na świecie lubi rozmawiać z Merlinem.

Autor: Archiwista SC

Na dnie szuflady – 56

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. Starsza pani, która do niej zajrzała, uśmiechnęła się ze wzruszeniem na widok tych pamiątek. Przypominały jej one o pewnym nieporozumieniu, które przerodziło się w przyjaźń.

Kiedyś, pewien młody mężczyzna, któremu pomogła, błędnie zrozumiał jej intencje i wypowiedział jej wojnę, opowiadając na prawo i lewo, jaką jest ona okropną osobą. Staruszka długo o tym nie wiedziała, jednak z czasem echa jego opowieści zaczęły do niej docierać, a sama zauważyła, że mężczyzna zaczął się wobec niej zachowywać inaczej niż przedtem – z rezerwą, a nawet z ledwo skrywaną wrogością.

Kiedy zrozumiała, co się dzieje, zaczęła przypominać sobie sytuację, z której zrodziło się owo nieporozumienie. Długo analizowała swoje zachowania i uznała, że gdyby ta sytuacja się powtórzyła, zrobiłaby powtórnie to samo, co wtedy. Kiedy to zrozumiała, zaczęła przyglądać się temu wydarzeniu tak, jakby była tym młodym mężczyzną i uznała, że rzeczywiście mógł jej nie zrozumieć, bo był w bardzo silnych emocjach, które mogły zniekształcić zarówno jej intencje, jak i słowa, jakie wtedy wypowiedziała.

Zatroskała się. Wypowiedziane wówczas słowa odniosły swój skutek. Wtedy były odpowiednie i pomogły mężczyźnie przeprowadzić zmianę, jakiej potrzebował. Teraz jednak, już po dokonanej zmianie, słowa zostały i zatruwały. Wracały rykoszetem i raniły ich oboje.

Zaczęła rozmyślać, co może zrobić, żeby uzdrowić tę sytuację. Przychodziły jej do głowy kolejne pomysły, które wdrażała w życie. Pielęgnowała w sobie życzliwość wobec tego mężczyzny oraz wobec samej siebie, z nadzieją, że znajdzie dobre rozwiązanie. Wkrótce okazało się, że ów mężczyzna, niezależnie od niej, robił dokładnie to samo. Spotkali się w połowie drogi i długo rozmawiali. Wyjaśnili sobie dawne nieporozumienie i wysłuchali siebie nawzajem. Oczyścili swoją relację, swoje emocje i swoją sytuację towarzyską i zawodową.

Ich znajomość wzniosła się na wyższy poziom – empatii, zrozumienia i życzliwości. Mężczyzna wyjechał, realizując swoje marzenia i przysyłał jej listy i drobne upominki. Rozwinął skrzydła i inspirował kolejnych młodych ludzi do pracy nad sobą i swoim rozwojem. Z kolei ona z bardzo skutecznej, ale jędzowatej Baby Jagi, przemieniła się w równe skuteczną, ale sympatyczną Babcię Jagę.

Teraz, przeglądając dawne pamiątki, Babcia Jaga pomyślała, że gdyby nie ów mężczyzna, to nie zmieniłaby się, a wobec tego prawdopodobnie nie założyłaby Szkoły Czarowania. „Może on powinien zostać patronem szkoły?” – pomyślała i uznała, że wróci do tego pomysłu, jeśli szkoła będzie działała tak długo, że da przykład i zainspiruje inne wróżki i innych czarodziejów. Wtedy patron może być potrzebny, by odróżnić jej szkołę od innych Szkół Czarowania, które prawdopodobnie powstaną.

Autor: Archiwista SC

Przy pięknej starej toaletce – 47

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że zaprzyjaźniła się z płanetnikami i spędziła z nimi całe wakacje. Podróżowali, mieszkali w chmurowych domach i pałacach. Pili pyszną wodę, gromadzoną przez chmury i robili to, co zwykle robią płanetnicy. Czasami wylewali na ziemię nadmiar wody z burzowych chmur, a czasem przesuwali po niebie małe obłoczki – które wyglądały jak małe owieczki, pasące się w bezkresnym, niebiańskim błękicie. Dziewczyna zżyła się z płanetnikami, razem z nimi szyła im ubrania i buty, naprawiała sprzęty i śpiewała. Teraz, czesząc włosy, przyłapała się na tym, że śpiewa jedną z tych pięknych piosenek.

Autor: Jagódka

Przy pięknej starej toaletce – 45

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jej pokój, jakimś zaczarowanym sposobem, został przeniesiony do innego świata, w innych wymiar czasoprzestrzeni, nazywany „Pomiędzy” – w miejsce i czas, w którym kształtowała się Szkoła Czarowania, skupiająca uczniów i nauczycieli z różnych wymiarów i różnych czasów. Dziewczynie śniło się, że kiedy wychodziła z domu do pracy, to otworzyła drzwi swojego pokoju i znalazła się w tym czarodziejskim świecie, w Szkole Czarowania.

Szkoła była prowadzona przez Babcię Jagę, której pomagali Głos, Merlin, wróżka Jenczy oraz czarodziejki Jagoda i Jęczydusza. Czasami szkołę odwiedzała wiedźma Borówka, gdy szła w odwiedziny do Ciotki z Kanapy, która mieszkała w kuchennym skrzydle Szkoły.

To właśnie wiedźma Borówka pierwsza ją zobaczyła. Przechodziła właśnie korytarzem, gdy młoda kobieta otworzyła drzwi do swojego pokoju.

– Jestem Borówka, a ty jak się nazywasz? – zapytała.

– Ja, eeeee – zaskoczona dziewczyna nie potrafiła wydobyć z siebie głosu.

– Wyglądasz jak Kokoryczka.

– Ale…

– Ci…. – przerwała jej Borówka i dodała – Niebezpiecznie jest podawać swoje Prawdziwe Imię. Zwłaszcza tutaj, gdzie wróżki i czarodzieje mogliby je poznać.

– A gdzie jesteśmy?

– W Szkole Czarowania – odpowiedziała Borówka i zaczęła snuć opowieść o szkole.

Dziewczyna słuchała uważnie, a jednocześnie przypatrywała się szkolnemu korytarzowi.

Zza zakrętu wyłoniła się staruszka, która szybko do ich podeszła, a raczej podpłynęła.

– Ooo… nowa uczennica. Skąd przybywasz kochanie?

– Z Ziemi.

Staruszka patrzyła na nią z zastanowieniem.

– To prawda Babciu Jago – wtrąciła się Borówka.

– Jak się tu znalazłaś? – zapytała starsza pani, nazywana Babcią Jagą.

– Przez drzwi mojego pokoju. Byłam przekonana, ze wychodzę do pracy.

– Możesz nam pokazać swój pokój? – zapytała staruszka.

– Tak, oczywiście…

Zawróciły i przeszły korytarzem do nadal otwartych drzwi. Weszły do środka i zobaczyły zasłane łóżko, toaletkę, biurko z komputerem i regały z książkami.

Borówka i Babcia Jaga starały się nie okazać po sobie, jak bardzo interesujące są dla nich książki, których było bardzo dużo w tym pokoju…

– Wpadnę później na pogawędkę, teraz zaopiekuje się tobą Borówka – powiedziała po chwili Babcia Jaga. Potem przyjrzała się uważnie dziewczynie i zapytała:

– Czy masz już imię, które będziesz używała w naszej szkole?

– Ko…., Kokoryczka.

– Dobrze, Kokoryczko. Na razie pamiętaj, żeby zostawiać otwarte drzwi, kiedy wychodzisz na szkolny korytarz. Zamykaj je tylko wtedy, gdy będziesz sama w pokoju. Ten pokój jest jedynym łącznikiem z twoim światem. Gdybyś zamknęła drzwi, jak będziesz przebywać na terenie szkoły, to on może zniknąć, a ty nie będziesz miała możliwości powrotu. Jeśli będziesz w nim sama, to być może pokój z powrotem przeniesie cię do twojego świata. Nie musisz się obawiać, że wejdzie tu ktoś bez twojej wiedzy. Głos utworzy barierę ochronną, która będzie przepuszczała tylko ciebie i gości, których sama zaprosisz – i tylko na czas zaproszenia.

Kokoryczka stała oszołomiona nadmiarem wrażeń. Babcia Jaga spojrzała na nią z sympatią i dodała:

– Borówka oprowadzi cię po szkole.

Tak też się stało. Dzięki życzliwości Borówki, Kokoryczka poznała ogólnie dostępne pomieszczenia. Były puste, gdyż uczniowie i nauczyciele spali – w Szkole Czarowania był środek nocy. Borówka zaprowadziła dziewczynę do Ciotki z Kanapy, na pyszną herbatę. Kokoryczka polubiła Ciotkę, która zaproponowała jej, że może zostać jej mentorką i nauczycielką, gdyby zechciała uczyć się czarowania. Borówka przysłuchiwała się ich rozmowie, uśmiechając się życzliwie i tajemniczo, jakby wiedziała, że obydwie panie przypadną sobie do gustu.

Kokoryczka poczuła senność i zmęczenie, więc grzecznie pożegnała Ciotkę z Kanapy oraz Borówkę i wróciła do siebie, by się chwilkę zdrzemnąć.

Weszła do swojego pokoju i starannie zamknęła drzwi.

Rano obudziła się wypoczęta, pełna energii i radości. Siedząc przy pięknej starej toaletce rozczesywała swoje gęste, piękne włosy i wspominała swój sen. Następnie poszła do pracy…

* * *

Minęło kilkadziesiąt lat. Starsza już pani zasiadła przy pięknej toaletce i rozczesywała swoje nadal piękne i gęste, choć już trochę przyprószone siwizną, włosy. Przypomniał się jej sen sprzed wielu lat. Był tak wyraźny, jakby dopiero co się przyśnił… Leniwie pomyślała, że może ciekawie byłoby spędzić trochę czasu w Szkole Czarowania. Rozbawiona uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze, gdyż pomysł wydał się jej niedorzeczny. Dokończyła rozczesywanie włosów i wstała, by pójść do kuchni i zrobić sobie filiżankę mocnej herbaty.

Otworzyła drzwi do pokoju i oniemiała. Przed sobą zobaczyła, poznany we śnie, korytarz Szkoły Czarowania. Znowu przechodziła nim Borówka, która przystanęła na widok kobiety w szlafroku i powiedziała:

– Dzień dobry Kokoryczko, Miło cię znowu widzieć…

Kokoryczka odruchowo cofnęła się i rozejrzała po dobrze znanym sobie pokoju. Podeszła do okna, żeby go otworzyć i odetchnąć świeżym powietrzem. Nie mogła tego zrobić, gdyż okna nie było! Zamiast niego, na ścianie była tapeta z widokiem, jaki zwykle widziała.

Usłyszała pukanie do drzwi.

– Proszę – powiedziała odruchowo.

Drzwi uchyliły się szerzej i stanęła w nich Borówka.

– Kokoryczko, zapraszam na śniadanie. Zaczekam na ciebie na korytarzu.

Kobieta westchnęła, szybko się ubrała i wyszła na szkolny korytarz…

Autor: Archiwista SC

Na ekranie – 8

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Próba kontaktu odrzucona. Przejdź na sterowanie ręczne”.

Napis ten wyświetlił się jednocześnie na wszystkich ekranach w Szkole Czarowania. Towarzyszył mu przenikliwy dźwięk. Z megafonów odezwał się Głos: „Babciu Jago, Merlinie, przyjdźcie do Sterowni. Sprawa pilna. Komunikat dla pozostałych osób – wróćcie do swoich zajęć, ale przebywajcie blisko ekranów i megafonów. Możliwe, że ktoś z was będzie potrzebny”.

Gdy uczniowie i nauczyciele wrócili do klas, Babcia Jaga i Merlin skorzystali z sekretnego przejścia i bardzo szybko znaleźli się w Sterowni. Wielki ekran migotał. Głos dwoił się i troił wpisując sekwencje kodów, wciskając przyciski i przesuwając różne dźwignie. Po chwili trzeszczenie ustało, obraz ustabilizował się, a na ekranie zobaczyli twarz Jenczy. Spojrzała na nich i powiedziała:

– Dzień dobry Głosie. Babciu Jago, Merlinie, miło was poznać. Kontaktuję się z wami, bo tracimy połączenie z naszym wysłannikiem.

– Jenczy, przecież znamy się od wielu miesięcy – powiedział zdziwiony Merlin.

– Jest z wami mój hologram. Tracimy z nią kontakt. Poza tym zaniepokoiły mnie ostatnie sygnały, jakie dostałam od Duszki.

– Nadal nie rozumiem – mruknął Merlin.

Babcia Jaga zmarszczyła brwi i uważnie przyglądała się Jenczy.

– Myślałam, że sama przeszłaś – powiedziała z namysłem.

– Nasz Głos uznał, że to naruszy równowagę. Nie można mieszać światów. Wasz Głos się z nim zgodził.

– To prawda – odezwał się Głos – przejście do nas prawdziwej Jenczy byłoby zbyt ryzykowne dla obydwu światów.

– Duszka też jest hologramem? – spytała Babcia Jaga.

– Nie, Duszka pochodzi z waszego świata. Nie wiem, co się z nią dzieje, zaczyna gasnąć.

Głos z namysłem odpowiedział:

– Merlinek ją zastraszył i od tego czasu Duszka ciemnieje, gdy w jej pobliżu znajduje się kilka osób lub choć jedna z nich. Mam na myśli Merlinka, Jęczyduszkę, Altruistkę, Jęczyduszę i Złotą Rybkę.

– Mam dla niej lekarstwo. Nasz Głos powiedział, że jest bezpieczne. Głosie, sprawdź proszę, czy dla twojego świata to również będzie dobre rozwiązanie.

– Już się z nim łączę – powiedział Głos i zamilkł. Znieruchomiał i zapatrzył się w dal.

– Łączy się telepatycznie – mruknął Merlin – Nie wiedziałem, że to działa między światami.

– Jak widać dla Głosu nie ma granic. Dla Brzozowej Bajdulki również. Zaraz was odwiedzi – skomentowała Jenczy, po czym spojrzała poważnie na Babcię Jagę i dodała:

– Mój hologram przestał się ze mną łączyć i przestał pobierać ode mnie energię. Może to oznaczać, że się psuje i trzeba go naprawić. Ale też może oznaczać, że spełnił swoją misję i zniknie lub zamieni się w żywego człowieka. To by oznaczało, że Jęczydusza zdrowieje. Wtedy nasze światy się znowu rozdzielą. Chciałabym zobaczyć waszą Jenczy i z nią porozmawiać, żeby ustalić, co konkretnie się dzieje.

– Dobrze, zaraz ją zawołam – Głos ocknął się z letargu i dodał:

– Powiedziałem jej, żeby sprowadziła ze sobą również Duszkę, Jęczyduszę, Jęczyduszkę i Merlinka.

– Wyjdę po nich – powiedział Merlin.

Babcia Jaga i Jenczy przyglądały się sobie z zaciekawieniem i sympatią. Jenczy westchnęła i powiedziała:

– Brakuje nam ciebie, Babciu Jago. W moim świecie to ja zarządzam Szkołą Czarowania. Nasza Jagoda bardzo cierpi, a Baba Jaga szaleje i niszczy, nie patrząc – sojusznik, czy przyjaciel. Zapiekła się w swojej złości.

Głos dodał:

– Jago, wspólnie z moim kolegą ze świata Jenczy uważamy, że na razie nie możesz ich odwiedzić. Nawet wysłanie twojego hologramu byłoby teraz zbyt niebezpieczne.

– Trudno, poczekamy – z żalem westchnęła Babcia Jaga.

– Mam nadzieję, że kiedyś to będzie możliwe – zgodził się Głos. Potem znieruchomiał, jakby się w coś wsłuchiwał. Po chwili powiedział:

– Przygotujcie się, Merlin i nasi goście już się zbliżają.

Autor: Archiwista SC

Na ekranie – 5

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „PUK PUK”.

– Kto tam – odruchowo zapytał.

– To JA – wyświetliła się odpowiedź.

– Jak to „JA”? Kim jesteś?

– Nie wiem. Wiem, że jestem JA.

– A czego chcesz?

– Pogadać. Nudzi mi się, a ty siedzisz przed monitorem i długo nic nie pisałeś.

– Bo nie wiem, co napisać.

– A co chcesz napisać?

– Chciałem wysłać wiadomość do swojej dziewczyny,

– To napisz i wyślij.

– Ale nie wiem jak. Pokłóciliśmy się i nie wiem, jak zacząć.

– Chcesz z nią zerwać?

– Nie.

– To czemu nie piszesz?

– Duma mi nie pozwala.

– A Duma też jest twoją dziewczyną?

– Chyba żartujesz, duma to moja cecha.

– Jest dla ciebie ważniejsza niż dziewczyna?

Mężczyzna zamyślił się i po chwili odpowiedział:

– Chyba nie.

– No to powodzenia – napisał JA i się rozłączył.

Rozbawiony mężczyzna szybko napisał i wysłał e-maila do swojej dziewczyny. Już w trakcie jego wysyłania zauważył migocącą ikonkę, wskazującą, że otrzymał nową wiadomość. Wysłała ją jego dziewczyna. Treść tej wiadomości była zaskakująca: „Kochanie, przepraszam. Przez swoją głupotę i dumę byłam gotowa zniszczyć nasz związek. Na szczęście oprzytomniałam. Rozum wrócił mi dzięki komputerowi, który się zepsuł i zaczął wyświetlać dziwne komunikaty. Może opowiem ci, jak zechcesz posłuchać. Nie wiem, czy mi uwierzysz!”.

„Nie wiem, może uwierzę. Ale czy ty uwierzysz mnie?” – pomyślał mężczyzna i sięgnął po telefon, żeby zadzwonić i umówić się z dziewczyną w ich ulubionej knajpce.

Autor: Młody Adept

Na ekranie – 4

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Zdałaś egzamin”, a zaraz kolejny: „Zostałaś zakwalifikowana do następnej klasy. Zajęcia rozpoczną się za chwilę, Wypatruj znaków. Pierwszy test polega na tym, żebyś odnalazła swoją klasę i nauczyciela”.

Starsza pani, która dopiero co oswajała się z komputerem i internetem, zdziwiona patrzyła na wyświetlające się komunikaty. „Co za egzamin?” – pomyślała – „co za następna klasa? Jakie nauki mam rozpocząć, skoro teraz bliżej mi już do śmierci niż dalszego życia…”. Te napisy jednak rozbudziły jej ciekawość. Usiadła więc wygodniej w fotelu, zamknęła oczy i rozluźniła się. Pozwoliła, żeby myśli poszybowały jak ptaki. Oczyma wyobraźni zobaczyła jasną polanę, pełną jasnych postaci. Jedna z nich przemówiła: „Nie tak szybko! Jeszcze masz dużo rzeczy do zrobienia na Ziemi. Zostaniesz tu dłużej niż myślałaś. Spisuj swoje wspomnienia i namawiaj znajomych i nieznajomych, by robili to samo. Pomagaj im w spisywaniu ich wspomnień – i młodym, i starym…” Kobieta poczuła spokój i lekkość. Otworzyła oczy i zobaczyła, że na ekranie wyświetliła się nowa wiadomość: „Test zdany, nauka rozpoczęta. Nowe wskazówki będą podawane w miarę potrzeby”.

Autor: Jagoda

Na ekranie – 3

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „WYBACZ SOBIE I CIESZ SIĘ ŻYCIEM”.

Kobietę zadziwił SMS, który przyszedł z nieznanego jej numeru.

Odpisała – „Nie rozumiem, a tak w ogóle, to z kim rozmawiam?”

Szybko nadeszła odpowiedź: „DARUJ SOBIE WSZELKIE PRZEWINIENIA, nawet te, których nie pamiętasz. CIESZ się życiem i swoimi możliwościami”, podpisana: „Ty za dwadzieścia lat”.

Napisała – „To jakiś żart”.

Odpowiedź – „Nie. Ja już to zrobiłam. Ty możesz być mądrzejsza ode mnie. Wcześniej poczujesz ulgę i zaczniesz żyć”.

Odpisała: „?????”.

Ekran znowu zamigotał i ponownie zobaczyła przesuwające się ciągi liter, cyfr i kropeczek. Po chwili na ekranie pojawiła się wiadomość: „Połączenie z przyszłością zostało przerwane”.

Autor: Jęczyduszka

Gromadka dzieci – 55

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o schronisku górskim, które troszczyło się o swoich gości.

Leżało ono z dala od autostrad i szos. Nie można było do niego dopłynąć łódką, ani dojechać samochodem, wozem konnym lub rowerem. Trzeba było do niego dojść pieszo i samemu nieść własny plecak. Nawet, jeśli ktoś chciał dolecieć samolotem, to musiał lądować na odległej łączce.

Okolica była cicha i spokojna, szemrały strumyki, szeleściły drzewa… Zwierzęta ciekawie popatrywały na nielicznych turystów, którzy tu docierali.

Wieczorem wszyscy goście zbierali się we wspólnej sali. Czasami były to dwie osoby, czasem, pięć, sześć, osiem lub nawet kilkanaście. Bywało gwarno i wesoło. Ogień wesoło płonął na kominku, a ludziom rozwiązywały się języki. Opowiadali, opowiadali, opowiadali… Gawęda szła za gawędą, i w jakiś dziwny sposób, każdy z gości był uważnie wysłuchiwany, gdy dzielił się swoją opowieścią.

Rano większość wracała do swoich domów. Inni zostawali, by odbyć krótkie wycieczki po okolicy, i wieczór znów spędzić we wspólnej sali, w miłym towarzystwie.

Mimo, że każdy z gości wyruszał w powrotną drogę z tym samym plecakiem, z którym przybył, to większości ludzi wydawało się, że ich plecaki stały się dużo lżejsze.

Większość też wraca, by ponownie poczuć atmosferę schroniska i wspólnych rozmów. W końcu warto pamiętać o przyjaciołach, a schronisko troszczy się o wszystkich. Jest przyjacielem każdego ze swoich gości. I coraz więcej ludzi do niego zagląda.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Roztańczona brzózka – 25

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przywędrowała do niej pewna zmęczona życiem Istota. Nie wiadomo, ile miała lat. Sama już tego nie pamiętała. Wiedziała tylko, że od dawna towarzyszy jej zmęczenie, które z każdym rokiem robi się coraz cięższe. Marzyła, żeby odpocząć, położyć się lub choćby usiąść i już nie wstawać.

Istota usiadła na skraju polany, oparła się plecami o pień wielkiej sosny i zamknęła oczy. Zasnęła. Tymczasem brzózka tańczyła, prosząc ziemię, strumień płynący nieopodal, wiatr, trawy, drzewa i zwierzęta, żeby podzieliły się swoją życzliwością z tą biedną, zmęczoną Istotą. Sama dzieliła się z nią swoją siłą życiową, optymizmem i życzliwością.

Po pewnym czasie Istota otworzyła oczy. Dalej siedziała, oparta o drzewo, bo nie chciało się jej ruszać. Nadal była bardzo zmęczona. Rozejrzała się dookoła i jej uwagę przyciągnęła roztańczona brzózka. Istota zauważyła, że brzózka jest prześliczna i zaczęła podziwiać piękno jej postaci oraz delikatność gałązek i listków, które wdzięcznie poruszały się na wietrze.

Podziwiając brzózkę, Istota zapomniała o całym świecie – również o swoich kłopotach. Ten moment wykorzystały drzewa, krzewy, trawy, zwierzęta, strumień, ziemia i wiatr – wszyscy, których brzózka prosiła o wsparcie, zaczęli pomagać zmęczonej Istocie. Ona nawet tego nie zauważyła, bo nadal zajęta była podziwianiem brzózki. Pomoc wpływała kropelka po kropelce. Nie wiadomo, jak długo to trwało, ale po pewnym czasie Istota zupełnie oprzytomniała i uświadomiła sobie, że ma dom, rodzinę, siebie i swoje życie. Że jest młodą osobą, która chce dobrze żyć i ma do tego prawo. Uśmiechnęła się do brzózki, wstała i wróciła do domu, a las dalej żył swoim życiem i wszyscy zajęli się zwykłymi, codziennymi sprawami.

Roztańczona brzózka podziękowała swoim pomocnikom, a jej gałązki oraz listki dalej szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Autor: Jęczydusza