Kobieta leniwie przeciągnęła się – 40

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła wysokiego mężczyznę. Wraz z królem i jego świtą przybyła również trójka jego dzieci. Tragarze królewscy przynieśli dla nich trzy duże, drewniane skrzynie.

Król zakomunikował dzieciom, że w skrzyniach są dla nich niespodzianki, ale żeby otworzyć te skrzynie, bracia muszą spełnić dwa warunki.

Pierwszym warunkiem jest to, by zdecydowali między sobą, który dostanie którą skrzynię i potem będzie się tą skrzynią zajmował.

Drugi warunek – ceremonia otwarcia skrzyń odbędzie się dopiero po balu i po kolacji.

Dzieciom bal się bardzo dłużył. Kolacja również. Wreszcie nadszedł czas, by asystenci ustawili chłopców przed wybranymi przez nich skrzyniami i je otworzyli. Wcześniej król przypomniał chłopcom, że wybrali swoje skrzynie przed ich otwarciem i że muszą się tego wyboru trzymać.

Po otwarciu skrzyń okazało się, że w pierwszej są smakołyki, w drugiej zabawki, a w trzeciej książki. Chłopcy spodziewali się nieco innych niespodzianek w podarunku od ojca i teraz stali nieruchomo, jakby wrośli w ziemię.

Król powiedział swoim synom, że jest już późno i sam udaje się do swoich komnat, a zostawia synów z tragarzami oraz skrzyniami z poleceniem, że za pół godziny mają być w swoich komnatach. Oznajmił również, że do nich należy decyzja, czy każdy z nich zatrzyma swoją skrzynię z całą jej zawartością, czy też w ciągu pół godziny znajdą między sobą inne rozwiązanie. Przypomniał, że każda skrzynia ma swojego właściciela i bez jego zgody nie można z niej nic wyjąć.

Oznajmił także, że rano śniadanie będzie bardzo wcześnie i że na tym śniadaniu chciałby się dowiedzieć, co chłopcy zrobili ze skrzyniami i ich zawartością.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 47

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że zaprzyjaźniła się z płanetnikami i spędziła z nimi całe wakacje. Podróżowali, mieszkali w chmurowych domach i pałacach. Pili pyszną wodę, gromadzoną przez chmury i robili to, co zwykle robią płanetnicy. Czasami wylewali na ziemię nadmiar wody z burzowych chmur, a czasem przesuwali po niebie małe obłoczki – które wyglądały jak małe owieczki, pasące się w bezkresnym, niebiańskim błękicie. Dziewczyna zżyła się z płanetnikami, razem z nimi szyła im ubrania i buty, naprawiała sprzęty i śpiewała. Teraz, czesząc włosy, przyłapała się na tym, że śpiewa jedną z tych pięknych piosenek.

Autor: Jagódka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 39

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, odzianego w drogocenne szaty, wysokiego mężczyznę.

Król powiedział, że dzisiaj jest dzień jego łaski dla ludu i że wiele próśb dworzan może zostać spełnionych. Jeżeli ktoś ma jakieś prośby, to może wyjść na środek sali i o nich powiedzieć.

Bardzo odważne było sześcioletnie dziecko, które wybiegło od razu.

– Chcę lody, czekoladę, truskawki i avocado. A na kolację chcę kakao – powiedziało.

Za nim stal jego ośmioletni brat, który zamówił klocki, koper i dwa jabłka.

Ich dziesięcioletni brat powiedział królowi, że chciałby hodować ryby, a ich czterdziestoletni ojciec poprosił o taką bryczkę, by zmieściła się w niej cała rodzina.

Mama dzieci, nieco zawstydzona, powiedziała, że ma niecodzienną prośbę, bo nie chce żadnych rzeczy, ale chce mieć wiedzę i umiejętności w dobrym wychowywaniu chłopców i w utrzymaniu dobrego zdrowia.

Zupełnie inna osoba poprosiła króla, by dał jej tyle pieniędzy, by starczyło jej na wszystko, czego potrzebuje.

Starsza pani – w wieku osiemdziesięciu lat – poprosiła króla o to, by dla niej słońce świeciło cały czas. Natomiast stu czteroletni starszy pan poprosił króla, aby nauczył go tak rozmawiać z ludźmi, żeby mógł się dogadać zarówno ze starszymi, jak i młodszymi.

Kobieta, przypominając sobie codziennie ten sen, czuje przypływ radości oraz energii i… rumieni się na myśl o tym, o co ona sama poprosiła.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 46

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że była gdzieś w dalekim kraju i spotkała tam mężczyznę swojego życia, dla którego ona również objawiła się jako ta jedyna.

Zagadka – skąd o tym wiedzieli? Czuli to każdą cząstką swoich ciał. Przeżyli wspólnie kilka pięknych dni. Potem wrócili do swoich domów, ale pragnienie bycia razem zwyciężyło nad rozsądkiem i spotkali się ponownie.

Dziś są prawdziwymi przyjaciółmi – od lat. A najwspanialsze jest to, że młoda dziewczyna śniła o życiu, jakie wiedzie teraz.

Autor: Wędrowny Grajek

Przy pięknej starej toaletce – 45

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jej pokój, jakimś zaczarowanym sposobem, został przeniesiony do innego świata, w innych wymiar czasoprzestrzeni, nazywany „Pomiędzy” – w miejsce i czas, w którym kształtowała się Szkoła Czarowania, skupiająca uczniów i nauczycieli z różnych wymiarów i różnych czasów. Dziewczynie śniło się, że kiedy wychodziła z domu do pracy, to otworzyła drzwi swojego pokoju i znalazła się w tym czarodziejskim świecie, w Szkole Czarowania.

Szkoła była prowadzona przez Babcię Jagę, której pomagali Głos, Merlin, wróżka Jenczy oraz czarodziejki Jagoda i Jęczydusza. Czasami szkołę odwiedzała wiedźma Borówka, gdy szła w odwiedziny do Ciotki z Kanapy, która mieszkała w kuchennym skrzydle Szkoły.

To właśnie wiedźma Borówka pierwsza ją zobaczyła. Przechodziła właśnie korytarzem, gdy młoda kobieta otworzyła drzwi do swojego pokoju.

– Jestem Borówka, a ty jak się nazywasz? – zapytała.

– Ja, eeeee – zaskoczona dziewczyna nie potrafiła wydobyć z siebie głosu.

– Wyglądasz jak Kokoryczka.

– Ale…

– Ci…. – przerwała jej Borówka i dodała – Niebezpiecznie jest podawać swoje Prawdziwe Imię. Zwłaszcza tutaj, gdzie wróżki i czarodzieje mogliby je poznać.

– A gdzie jesteśmy?

– W Szkole Czarowania – odpowiedziała Borówka i zaczęła snuć opowieść o szkole.

Dziewczyna słuchała uważnie, a jednocześnie przypatrywała się szkolnemu korytarzowi.

Zza zakrętu wyłoniła się staruszka, która szybko do ich podeszła, a raczej podpłynęła.

– Ooo… nowa uczennica. Skąd przybywasz kochanie?

– Z Ziemi.

Staruszka patrzyła na nią z zastanowieniem.

– To prawda Babciu Jago – wtrąciła się Borówka.

– Jak się tu znalazłaś? – zapytała starsza pani, nazywana Babcią Jagą.

– Przez drzwi mojego pokoju. Byłam przekonana, ze wychodzę do pracy.

– Możesz nam pokazać swój pokój? – zapytała staruszka.

– Tak, oczywiście…

Zawróciły i przeszły korytarzem do nadal otwartych drzwi. Weszły do środka i zobaczyły zasłane łóżko, toaletkę, biurko z komputerem i regały z książkami.

Borówka i Babcia Jaga starały się nie okazać po sobie, jak bardzo interesujące są dla nich książki, których było bardzo dużo w tym pokoju…

– Wpadnę później na pogawędkę, teraz zaopiekuje się tobą Borówka – powiedziała po chwili Babcia Jaga. Potem przyjrzała się uważnie dziewczynie i zapytała:

– Czy masz już imię, które będziesz używała w naszej szkole?

– Ko…., Kokoryczka.

– Dobrze, Kokoryczko. Na razie pamiętaj, żeby zostawiać otwarte drzwi, kiedy wychodzisz na szkolny korytarz. Zamykaj je tylko wtedy, gdy będziesz sama w pokoju. Ten pokój jest jedynym łącznikiem z twoim światem. Gdybyś zamknęła drzwi, jak będziesz przebywać na terenie szkoły, to on może zniknąć, a ty nie będziesz miała możliwości powrotu. Jeśli będziesz w nim sama, to być może pokój z powrotem przeniesie cię do twojego świata. Nie musisz się obawiać, że wejdzie tu ktoś bez twojej wiedzy. Głos utworzy barierę ochronną, która będzie przepuszczała tylko ciebie i gości, których sama zaprosisz – i tylko na czas zaproszenia.

Kokoryczka stała oszołomiona nadmiarem wrażeń. Babcia Jaga spojrzała na nią z sympatią i dodała:

– Borówka oprowadzi cię po szkole.

Tak też się stało. Dzięki życzliwości Borówki, Kokoryczka poznała ogólnie dostępne pomieszczenia. Były puste, gdyż uczniowie i nauczyciele spali – w Szkole Czarowania był środek nocy. Borówka zaprowadziła dziewczynę do Ciotki z Kanapy, na pyszną herbatę. Kokoryczka polubiła Ciotkę, która zaproponowała jej, że może zostać jej mentorką i nauczycielką, gdyby zechciała uczyć się czarowania. Borówka przysłuchiwała się ich rozmowie, uśmiechając się życzliwie i tajemniczo, jakby wiedziała, że obydwie panie przypadną sobie do gustu.

Kokoryczka poczuła senność i zmęczenie, więc grzecznie pożegnała Ciotkę z Kanapy oraz Borówkę i wróciła do siebie, by się chwilkę zdrzemnąć.

Weszła do swojego pokoju i starannie zamknęła drzwi.

Rano obudziła się wypoczęta, pełna energii i radości. Siedząc przy pięknej starej toaletce rozczesywała swoje gęste, piękne włosy i wspominała swój sen. Następnie poszła do pracy…

* * *

Minęło kilkadziesiąt lat. Starsza już pani zasiadła przy pięknej toaletce i rozczesywała swoje nadal piękne i gęste, choć już trochę przyprószone siwizną, włosy. Przypomniał się jej sen sprzed wielu lat. Był tak wyraźny, jakby dopiero co się przyśnił… Leniwie pomyślała, że może ciekawie byłoby spędzić trochę czasu w Szkole Czarowania. Rozbawiona uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze, gdyż pomysł wydał się jej niedorzeczny. Dokończyła rozczesywanie włosów i wstała, by pójść do kuchni i zrobić sobie filiżankę mocnej herbaty.

Otworzyła drzwi do pokoju i oniemiała. Przed sobą zobaczyła, poznany we śnie, korytarz Szkoły Czarowania. Znowu przechodziła nim Borówka, która przystanęła na widok kobiety w szlafroku i powiedziała:

– Dzień dobry Kokoryczko, Miło cię znowu widzieć…

Kokoryczka odruchowo cofnęła się i rozejrzała po dobrze znanym sobie pokoju. Podeszła do okna, żeby go otworzyć i odetchnąć świeżym powietrzem. Nie mogła tego zrobić, gdyż okna nie było! Zamiast niego, na ścianie była tapeta z widokiem, jaki zwykle widziała.

Usłyszała pukanie do drzwi.

– Proszę – powiedziała odruchowo.

Drzwi uchyliły się szerzej i stanęła w nich Borówka.

– Kokoryczko, zapraszam na śniadanie. Zaczekam na ciebie na korytarzu.

Kobieta westchnęła, szybko się ubrała i wyszła na szkolny korytarz…

Autor: Archiwista SC

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 38

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że w tym momencie pozostali ludzie zniknęli.

Dziewczyna nie podejrzewała siebie o jakieś tajemne moce, ale przebywanie sam na sam z królem było bardzo przyjemne. To nobilitujące zdarzenie wywołało w niej chęć przeprowadzenia długiej pogawędki. Gdy uzyskała od króla pozytywną odpowiedź na pytanie, czy chce z nią rozmawiać, zamarła.

Miała w głowie tyle pytań, ale nie potrafiła ich sformułować. W tej sytuacji król się życzliwie uśmiechnął, ogarnął ją dobrotliwym spojrzeniem i oddalił się niespiesznie.

Teraz dopiero dziewczyna naprawdę się obudziła. Zapytała samą siebie o to, jak ma panować nad zachwytem i na ile brać udział w działaniach, które warunkują jej przyszłość.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 44

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że jest małą dziewczynką, śniącą o wielkich polach różnosmakowych lodów.

W dziecięcym świecie miejsce zbóż zajęły lody. W tym śnie, o dziwo, lody nie roztapiały się nawet wtedy, gdy świeciło na nie mocne, czerwcowe słońce. Bezpośredni blask słońca uwypuklał prawdziwe kolory lodów.

Dziewczynka zastanawiała się, czy smakować te lody, które widzi, czy też pójść dalej. Najpierw pomyślała sobie, że jak spróbuje każdego pola i będzie najedzona, to pójdzie dalej. Ciekawość jednak była silniejsza, a cierpliwość wynagrodzona.

Dziecko poszło dalej i zza lodowych pagórków wyłoniły się kolejne pola lodów. Te były z rodzynkami, bitą śmietaną i truskawkami.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 43

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że zwiedza piechotą świat.

Była już w wielkich miastach i w małych wsiach. Przyszedł czas, by wejść w głuszę przyrody. Jak się spodziewała, odczucia z takiej wędrówki powinny być wyjątkowe. I rzeczywiście były.

Gdy wchodziła z polnej drogi do lasu, zaczął padać ulewny deszcz. Dziewczyna nerwowo szukała parasola, ale szybko przerwała te poszukiwania. Postanowiła, że tę wędrówkę odbędzie w spokoju. Nie wyjęła parasola ze swojego plecaka, lecz stanęła pod wielkimi i wysokimi drzewami.

Gdy deszcz ustał, zauważyła, że spadło na nią tylko kilka kropel. Zdała sobie sprawę, że przyroda ma naturalne cykle i że człowiek może biec na oślep lub zastanowić się i podjąć wędrówkę we właściwym kierunku.

Autor: Adam

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 37

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że ten przygląda się jej z zainteresowaniem. Zobaczyła też, że w ręku trzyma książkę „Czego potrzebują kobiety”. Król pochwycił jej spojrzenie i pokazał jej kartki – puste kartki tej książki. Przekartkował całą książkę – były tam same puste strony! Przynajmniej tak jej się wydawało. Przyglądała się tej książce z zaciekawieniem, bo po co komu książka z czystymi, niezapisanymi kartkami?

Zauważyła jednak, że gdy król przystawał przy jakiejś kobiecie, to kartki książki zaczynały się zapełniać – najczęściej drobnym drukiem. Kobieta przyglądała się temu zdziwiona. Król podszedł do niej i powiedział:

– Kochana, ta książka jest zaczarowana i pokazuje to, czego potrzebuje konkretna kobieta. Każda z was jest niepowtarzalna i potrzeby też macie różne…

Przyjrzał się kobiecie i zapytał:

– Chcesz dowiedzieć się, czego ty potrzebujesz?

Skinęła głową na potwierdzenie i… zobaczyła, że na otwartej stronie wydrukowane zostało tylko jedno słowo. Po przekartkowaniu całej książki okazało się, że to słowo jest wydrukowane na każdej stronie. Król uśmiechnął się do niej i powiedział:

– Jesteś wymarzoną kandydatką na żonę dla większości znanych mi mężczyzn. Nie masz wygórowanych marzeń i łatwo cię zadowolić, bo potrzebujesz jedynie BEZPIECZEŃSTWA. Pomyśl o tym, co jest dla ciebie bezpieczne, czego chcesz i wyobraź sobie, że już to masz…

Kobieta nawet nie zauważyła, że król i sala balowa zniknęli. Rozmyli się w powietrzu. Leżała w swoim łóżku i wyobrażała sobie, że jest bezpieczna…

Obudziła się wypoczęta i w dobrym humorze.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 36

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła twarz swojej wielkiej miłości z lat młodzieńczych. Uśmiechała się ona pięknym, szerokim uśmiechem i zaprosiła skinieniem głowy do tańca otwierającego bal. Patrzyła w tę twarzy jak zaczarowana, ani na chwilę nie spuszczając jej z oczu. Potem – niczym w kalejdoskopie – twarz zaczęła zmieniać rysy, ukazując oblicza bliskie jej sercu przez całe życie. Ostatnią była twarzy jej męża – ta została z nią aż do końca balu. Przetańczyli prawie do rana, doskonale się bawiąc. Po takim śnie trochę łatwiej będzie jej znosić jego humory i ciężką chorobę w realnej rzeczywistości.

Autor: Ewa Majewska