Polną drogą – 54

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, iż wchodzi do lasu. Las był mieszany. Co nie tylko było widać. Woń drzew iglastych była inna niż liściastych. Jako że była jesień, pod drzewami leżały liście. Iglaki natomiast miały igliwie na sobie.

Wędrowiec uzmysłowił sobie, że dając nazwę czemuś, można mówić zupełnie o czym innym, niż ktoś inny by pomyślał.

Autor: Adam

Polną drogą – 53

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył rozległą dolinę. Była dziwnie znajoma, choć nie mógł sobie przypomnieć, skąd ją zna? Czemu serce bije mocniej, a łzy wzruszenia same napływają do oczu?

Niepewnie zaczął schodzić do tej zielonej doliny, przeciętej wstążką połyskującej rzeki, ozdobionej domkami, ogrodami, połaciami lasów, łąkami i polami uprawnymi.

Nagle zaczął sobie przypominać. Wróciły do niego jego dawne marzenia, jego pragnienia, odsuwane kiedyś potrzeby. Powrócił szacunek do samego siebie, chęć życia i działania. Już wiedział, czego chce od siebie i życia.

Odzyskał siebie samego, a jego podróż dopiero się rozpoczynała.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 52

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył, iż aura stała się wilgotna. Zaczęło padać. Mężczyzna nie miał parasola, więc wyciągnął z plecaka bluzę z kapturem. Po chwili wszystko przemokło. Wędrowiec przyspieszył, by się rozgrzać. I faktycznie, po kilkudziesięciu minutach jego ubranie zaczęło parować. Parował też pobliski las. Wtem do głowy wędrowca przyszła myśl, że „nasiąkamy” tym, co jest w naszym otoczeniu.

Autor: Adam

Polną drogą – 51

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył chatę z otwartymi szeroko oknami. Przystanął i obserwował… W chacie, przy kuchni, krzątała się kobieta. Gotowała posiłek. Wnet do chaty wróciły dzieci. A tuż za dziećmi mąż. Wszyscy usiedli do stołu. W ciszy i spokoju spożywali posiłek, spoglądając i uśmiechając się do siebie nawzajem. Po skończonym posiłku mąż podziękował żonie i dzieciom za wspólny czas spędzony przy stole.

Wędrowiec pomyślał, że w rodzinie panuje miłość i poczuł, że szuka właśnie miłości. I ku swojemu zdziwieniu stwierdził, że chodzi po świecie i szuka czegoś, co ma we własnym domu, tylko nie potrafił tego docenić. Czym prędzej więc powrócił do rodzinnego domu, z sercem pełnym wdzięczności i miłości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Polną drogą – 50

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył konia. Koń, jaki jest, każdy wie.

Wędrowiec zadumał się nad tą oczywistością jego istoty. Poklepał go po szyi i ułożył swoje bagaże tuż przy jego kopytach. Cały dzień wsłuchiwał się w szelest majtnięć jego ogona i delikatne parsknięcia. Wieczorem koń użyczył mu swoich dużych, błyszczących oczu, aby w nich odbijały się gwiazdy.

Autor: Allbeertt

Polną drogą – 49

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył duży ekran. Olbrzymi ekran. Wędrowiec nie rozpoznał filmu, który właśnie był wyświetlany. „Nic dziwnego” – pomyślał – „nie przepadam za filmami. Wolę piłkę nożną”. Jak na zamówienie, na ekranie pokazały się sceny z meczu piłkarskiego. Wędrowiec rozpoznał mecz, w którym jego rodak strzelił pięć goli w ciągu dziewięciu minut. Scenki z trafionymi golami powtarzały się raz za razem.

– „Co się dzieje” – pomyślał zdziwiony wędrowiec.

Na ekranie wyświetliła się wiadomość: „Myślisz – masz”

– „Co to znaczy?”

Ekran odpowiedział nowym komunikatem: „Twoje życie wygląda tak, jak kształtują się twoje myśli – zmień swoje myślenie, a zmienisz swoje życie”.

– „Kto wyświetla te napisy?” – pomyślał rozzłoszczony mężczyzna.

– „A jak myślisz?” – ukazała się kolejna odpowiedź.

– To bzdury – głośno skomentował Wędrowiec.

– „Myślisz – masz” – napis wyświetlił się ponownie. Był widoczny przez kilka może kilkanaście sekund, po czym zaczął blednąć i rozmywać się. Po chwili zniknął również ekran.

Wędrowiec postał jeszcze chwilę przed nieistniejących już ekranem. Stracił ochotę na dalszą wędrówkę. „Myślisz – masz” – te słowa brzęczały w jego głowie jak refren. Zawrócił i poszedł polną drogą do domu. Uznał, że musi się zastanowić, a w domu myśli mu się najlepiej…

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 48

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył ludzi jadących konno. Konie były piękne i całość wyglądała dostojnie. Sylwetki wszystkich jeźdźców kołysały się rytmicznie. Patrząc z daleka można było odnieść wrażenie, jakby poruszał się jeden organizm.

Wędrowiec zrozumiał, że patrząc na jedno zdarzenie z różnych perspektyw, można mieć różny ogląd sytuacji.

Autor: Adam

Polną drogą – 47

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył dwie łąki, oddzielone od siebie pasem drzew. Na jednej łące pasły się krowy. Druga natomiast była pusta. Widok zastanowił wędrowca, ale pomyślał on sobie, że pewnie tak musi być.

Ów człowiek, korzystając z wolnej łąki, postanowił po niej pochodzić, z nadzieją odkrycia miejscowych prawidłowości. Po tym, jak zrobił obchód pustej łąki, podszedł do zwierząt, by w marszu, ale z pewnej odległości je obserwować. Zwierzęta były oswojone, więc turysta nie zrobił na nich żadnego wrażenia. Z punktu widzenia Wędrowca rzecz miała się zupełnie inaczej. Podczas bliskiej obserwacji zwierząt dostrzegł ich piękno, majestat i wielkość. Zauważył, że zachowanie zwierząt na łące nie jest przypadkowe, ale zgodne z rytmem przyrody.

Autor: Adam

Polną drogą – 46

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył króla, który siedział na przydrożnym kamieniu i wyciągał do wędrowca żebraczą miseczkę, mamrocząc, że prosi o wsparcie.

Wędrowiec aż przystanął zdumiony. Król miał na sobie paradny królewski strój, płaszcz obszyty gronostajami i koronę na głowie.

Otaczali go dworzanie, którzy próbowali zwrócić na siebie jego uwagę. Król ich ignorował. Gdy zaciągnęli go do karety, król wysiadł z niej drugimi drzwiami i znowu podszedł do wędrowca z prośbą o wsparcie.

Wędrowiec nie mógł uwierzyć własnym oczom. Zamknął je więc i mocno zacisnął powieki. Gdy otworzył oczy, król nadal żebrał. Wędrowiec znowu zamknął oczy. Kiedy otworzył je ponownie, zaskoczony zobaczył, że zniknął król, a razem z nim kareta i dworzanie. Miał przed sobą tylko polną drogę, sielski pejzaż… Usłyszał cykanie świerszczy i kumkanie żab. Poczuł wilgoć rzeczki płynącej nieopodal…

Trochę zmieszany Wędrowiec usiadł na przydrożnym kamieniu i zaczął się zastanawiać, co dla niego znaczy obraz, który przed chwilą zobaczył?

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 45

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył kałużę. Szeroką, rozległą, z nieruchomą taflą wody. Przez jej środek przebiegała CIENKA CZERWONA LINIA. Doszedł do niej. Przeszedł wzdłuż. Balansował, ale nie przekroczył już jej granicy.

Autor: Ewa Majewska