Przez kawiarniane okno – 48

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł mężczyzna o innym kolorze skóry, niż pozostali ludzie w tłumie. Różnił się nie tylko kolorem skóry – również rysami twarzy.

„Ciekawe, czy jest mieszkańcem, czy gościem w tym wielkim mieście? Co tu robi? Jak rozmawiają z nim ludzie?” – takie pytania zadawała sobie dziewczynka, która siedziała z rodzicami w kawiarni i przez okno obserwowała plac i przechodzący tłum.

Ucieszyła się, gdy zobaczyła, że do tego mężczyzny podszedł inny, o takim samym kolorze skóry i podobnych rysach twarzy. „A więc nie jest sam. Nie jest samotny, ma towarzystwo” – z ulgą pomyślała dziewczynka i zajęła się deserem, który postawił przed nią kelner.

Autor: Siostrzyczka

Ciemność zgęstniała – 55

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i radość. Radość, że jesteśmy razem – Braciszek i ja. Radość, że nic nas nie rozdzieliło. Mamy siebie nawzajem i to jest najważniejsze.

Autor: Siostrzyczka