Kwiat paproci rozkwitał – 23

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wszystkich mieszkańców lasu, gapiów spoza, a także paparazzi i wszelkich węszycieli sensacji. Dzień i noc kwiat oślepiały błyski fleszy, męczyło go potrącanie i dotykanie jego delikatnych płatków. Aż podjął decyzję, że przekwitnie.

Autor: Ewa Majewska

Kwiat paproci rozkwitał – 22

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wzrok każdego, kto nań spoglądał. Las pięknie pachniał i zachęcał do spacerów, czy też dalszych wędrówek. W lesie panowała odpowiednia temperatura i wiał lekki wiatr.

Słychać było różnorodne śpiewające ptaki. Panowała atmosfera relaksu.

Ta część lasu była położona niezbyt daleko od centrum miasta, więc odwiedzający go ludzie byli na porządku dziennym. Niektórzy przyjeżdżali autami, inni rowerami.

Osoby, mijające się na ścieżce, czasami wypowiadały magiczne „Dzień dobry” lub po prostu się do siebie uśmiechały.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 21

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał tęskne spojrzenia. Każdy chciał go mieć na własność, a jednocześnie ludzie wiedzieli, że jeżeli go zerwą, to zwiędnie, a jak przesadzą, to zmarnieje…

Tylko dzieci i zwierzęta nie martwiły się, że nie są jego właścicielami. Podchodziły bliżej, śpiewały, tańczyły. Ich śmiech rozbrzmiewał jak srebrne dzwoneczki.
Te dźwięki i zapach kwiatu paproci sprawiały, że coraz więcej dorosłych budziło się z otumanienia i zamiast pożądać czegoś, czego nie mogą dostać, cieszyli się tym, co jest.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 20

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał śmiałków, którzy marzyli o dotknięciu prawdziwego kwiatu paproci. Wielu z nich nie wierzyło, że on naprawdę istnieje i może zakwitnąć. A tym bardziej, że możliwe będzie spotkanie go i zobaczenie na własne oczy. Ci wątpiący najszybciej zaprzestawali spacerów po lesie i z czasem zapomnieli o dawnym marzeniu. Inni zaglądali do lasu na chwilę, w krótkiej przerwie na trasie codziennych obowiązków. Nie bardzo pamiętali jednak, po co to robią… Kwiat paproci znajdywali ci, którzy przez cały czas pamiętali, że go szukają i naprawdę chcieli go znaleźć.

Autor: Ewa Majewska

Kwiat paproci rozkwitał – 19

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał zgłodniałe i spragnione ciepła istoty, które grzały się przy jego świetle, karmiąc nadzieją, że ich głody mogą być zaspokojone, a ich marzenia mogą się spełnić.

W tłumie otaczającym paproć były rośliny, zwierzęta, elfy i… ludzie. Byłam tam również ja. Podziwiałam piękny kwiat i rosła we mnie nadzieja, że moje potrzeby i pragnienia serca mogą być zaspokojone. Co więcej, urosła tak bardzo, że zamieniła się w wiarę, że tak rzeczywiście się stanie, a potem w pewność, że już teraz to się dzieje…

Autor: Ewa Damentka

Czerwcowa noc – 46

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na deptak. Było wielu różnych przechodniów, wiele pokoleń… Tym samym nad deptakiem unosiło się wiele dobrych myśli…

Co prawda, myśli nie są widoczne, ale można w nie wejść. Osoba, która o tym wiedziała, weszła dosłownie w deptak myśli. Krążyła wokół ludzi i uśmiechała się z naturalną przyjemnością.

Niektórzy przechodnie odpowiadali uśmiechem, a inni relaksowali się w dobrej atmosferze.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 18

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał obserwatorów. Ktokolwiek przechodził obok, chciał go oglądać, a nawet zerwać. Kwiat był jednak bezpieczny, gdyż czuwała nad nim moc lasu. Kwiat odnalazł też wędrowiec, popularnie znany jako dobrze czyniący człowiek.

Ów pan wiedział, że rozmyślając w czasie kwitnienia kwiatu, uporządkuje swoje myśli i zdobędzie wiedzę, by poukładać swoje radości i troski. Dodatkowo czuł moc lasu. Dookoła pojawiało się wiele zwierząt. Miejsce, gdzie rosła paproć było wyjątkowe. Każdy kto tam był, odczuwał spokój, skupienie i radość.

Autor: Adam

Czerwcowa noc – 45

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę. Wianki oczywiście płynęły z prądem w dół rzeki. Dorośli patrzyli na to z radością i zrozumieniem, natomiast dzieci były zafascynowane takim zdarzeniem.

Wianki płyną zawsze z prądem, ale dzieci przeważnie są twórcze i chcą się uczyć przez doświadczenie. Pomaga w tym zabawa i przebywanie na łonie przyrody. Warto byłoby może przemyśleć, na jakie dobre kwestie wpływa obcowanie nas ludzi ze zwierzętami.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 17

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wszystkich poszukiwaczy niecodziennych zjawisk i miłośników przyrody, wytrwałych w swoich poszukiwaniach. Odnalazłszy go, zastygali w bezruchu i podziwie, potem fotografowali kwiat, szkicowali, próbowali utrwalić w pamięci jego widok i zapach. Chłonęli wszystkimi zmysłami tę chwilę spotkania i prawdziwie byli w „tu i teraz”.

Autor: Ewa Majewska

Czerwcowa noc – 44

Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wieczorne imprezy. Również podmiejski las wypełniony był rozradowanymi ludźmi. Nikt nie zauważył Jagódki, która przeniknęła tu przez czarodziejski portal, z nadzieją na znalezienie kwiatu paproci. Wiedziała, że kwiat spełnia życzenia. Słyszała, że ludzie szukają go, bo marzą o dobrobycie. Ona chciała go znaleźć w innym celu. Zamierzała poprosić o zdrowie dla Borówki.

Wszyscy w Szkole Czarowania niepokoili się o Borówkę. Widzieli, jak niszczy ją straszna choroba, a światło jej życia stopniowo gaśnie… Jęczyduszka z Merlinkiem wyruszyli na poszukiwanie Wody Życia. Babcia Jaga z Jęczyduszą wertowały czarodziejskie księgi. Merlin zaszył się w laboratorium i pracował nad uzdrawiającą miksturą… Każdy jak mógł, szukał lekarstwa, które uleczyłoby Borówkę.

Jagódka nie mówiła nikomu o swoim planie, żeby nie zapeszyć. Teraz rozglądała się po podmiejskim lesie, pełnym rozchichotanych dziewczyn, pijących mężczyzn, śpiewających i rozgadanych ludzi. Zastanawiała się, czemu portal przeniósł ją właśnie tutaj, w środek gwarnego tłumu.

– To nie jest błąd portalu, właśnie tu możesz znaleźć kwiat – usłyszała Głos w swoich myślach.

– Ale… – zaskoczona chciała się spierać, gdy Głos dodał – Wiem, po co tu przyszłaś. Wysłałem twoim śladem Młodego Adepta. Razem macie większą szansę na znalezienie kwiatu. Udawajcie zakochanych, dzięki temu nie będziecie się wyróżniać w tym tłumie.

Jagódka poczuła, że ktoś przy niej stanął. Był to Młody Adept. Objął ją ramieniem i szeptem opowiedział, jakie instrukcje otrzymał od Głosu. Chwilę się naradzali. Następnie, trzymając się za ręce, spacerowali po lesie i rozglądali się za kwiatem paproci.

Znaleźli go zupełnie nieoczekiwanie, na skraju dużej polany. Nie przyciągnął go do niego ani jego blask, ani zapach. Ku ich zdziwieniu, kwiat nie pachniał i nie świecił. On po prostu… śpiewał. Śpiewał cichutko i bez słów.

Usłyszeli go, gdy stracili już nadzieję na jego znalezienie i zatrzymali się na chwilę, żeby się spokojnie zastanowić, co robić dalej. Wyciszyli swoje myśli, by w stanie wewnętrznej pustki usłyszeć głos intuicji. I właśnie wtedy usłyszeli kwiat paproci. Najbliższy kwiat paproci…, bo wkrótce usłyszeli ich więcej – cały koncert wykonywany przez kwiaty paproci, które zakwitły tej nocy w podmiejskim lesie.

– Pomóżcie Borówce, przywróćcie jej zdrowie – poprosili Jagódka i Młody Adept.

– Żądacie niemożliwego. Jej nie ma tu z wami, a my możemy spełnić tylko po jednym życzeniu dotyczącym każdego, z którym rozmawiamy.

Młody Adept spojrzał na Jagódkę, uśmiechnął się i powiedział:

– Moim życzeniem jest, byście podarowali mi jeden kwiat. Wezmę go ze sobą do Szkoły Czarowania i dam go Borówce.

– A ja proszę – dodała Jagódka – żeby ten kwiat spełnił życzenie Borówki. Niech ona sama zadecyduje, jak wykorzystać jego moc.

– Dobrze – zaszemrały kwiaty paproci – damy wam kwiat, który spełni życzenie Borówki.

– Już otworzyłem portal – odezwał się Głos.

Jagódka z Młodym Adeptem, objęli się, jak zakochani na spacerze, i wyciągnęli przed siebie wolne ręce, by utworzyć przestrzeń, do której zaprosili obiecany im kwiat paproci. Jeden z kwiatów przyjął to zaproszenie i podfrunął do nich. Oboje z wielką starannością i uwagą przekroczyli portal, chroniąc drogocennego pomocnika.

Stanęli przy łóżku Borówki i usłyszeli, jak kwiat śpiewa. Usłyszeli również polecenie Głosu:

– Zostawcie ją teraz, niech zdecyduje w spokoju.

Wyszli na korytarz i przyjrzeli się sobie uważnie, jakby zobaczyli się pierwszy raz w życiu. „Dobrze się nam współpracuje” – pomyślało każde z nich. I jednocześnie u każdego pojawiła się kolejna myśl – „Co z Borówką?”.

– Czas pokaże – odpowiedział im Głos.

Autor: Archiwista SC