Polną drogą – 44

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył skrzynię. Prawie cała była zakopana w ziemi. Wystawał jedynie górny fragment jej wieka. Zaciekawiony, z łatwością otworzył wieko i wyjął ze skrzyni zwinięty zwój papieru. Rozwinął go powoli. Był to tekst „Desideraty”.

Autor: Ewa Majewska

Polną drogą – 43

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył… Spokój.

Spokój stał sobie na szczycie wzgórza i patrzył na rozległą dolinę. Wędrowiec zobaczył jak Spokój usiadł i zamyślił się – cały czas patrząc na piękną dolinę.

Powietrze wokół jakby uspokoiło się, ptaki zaczęły ciszej i spokojniej śpiewać, a nawet wiatr dołączył do tego spektaklu. Przestał ostro wiać, szarpać włosy i kurtkę wędrowca. Jakby się uspokoił, a szarpanie zastąpił delikatnym, spokojnym głaskaniem. Gładził włosy, policzki i ręce Wędrowca. Spokojnie i uważnie głaskał też trawy, ziemię oraz dzióbki, pazurki i pióra ptaków. Wiatr zrobił się ciepły, serdeczny i gładząc otulał – wędrowca, ptaki, wzgórza dolinę….

„Usiądź przy mnie” – wędrowiec usłyszał w swojej głowie głos. Rozejrzał się dookoła, żeby zobaczyć, kto mówił. Nie zauważył nikogo nowego. Widział tylko Spokój, który spokojnie siedział i wpatrywał się w dolinę. Nawet nie odwrócił głowy, jednak wędrowiec miał wrażenie, że to Spokój go zaprasza. Usiadł przy nim i też zaczął wpatrywać się w krainę, leżącą u stóp wzgórza.

Nie rozmawiali ze sobą, tylko patrzyli – Spokój i wędrowiec, wędrowiec i Spokój…

W pewnej chwili wędrowiec zobaczył przed sobą rozwiązanie problemu, który nurtował go od bardzo dawna. Zobaczył wydarzenia, osoby, swoje działania i efekty tych działań… To wszystko tworzyło wzór, z którego wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Teraz ten wzór, na oczach wędrowca, zmieniał się… Przeobrażał się w nowy. Przynosił nowe rozwiązania, choć proponował stare sposoby, które wędrowiec dobrze znał. Stare, dobrze wypróbowane metody, tylko zastosowane w innych okolicznościach.

Wędrowiec, jak oczarowany przyglądał się swoim pomysłom. Zobaczył jak one wpływają na jego życie i rozwiązanie tego problemu, również jak rozwiązują problemy, z których istnienia nie zdawał sobie wcześniej sprawy.

Nawet nie zauważył, że wstał i uśmiechnięty zaczął schodzić ze wzgórza. Z powrotem wszedł w swoje życie. Wrócił do niego, chociaż wcześniej nawet nie wiedział, że z niego wyszedł. Teraz powracał, biorąc odpowiedzialność za siebie i mając pewność, że wszystko zrobi tak, jak trzeba. Odzyska sens i nadzieję. Wiara i miłość właśnie się odnalazły i zaczęły wspierać go, w jego życiu i w jego działaniach.

Spokój przyglądał się temu z życzliwością. „Powodzenia przyjacielu, na pewno się uda” – powiedział głośno za Wędrowcem, choć wiedział, że ten pewnie go nie usłyszy, bo na nowo jest zajęty swoim życiem i swoimi sprawami.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Polną drogą – 42

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył… lwa. Było to zdjęcie biegnącego lwa, naklejone na boku samochodu, transportującego zwierzęta. Auto jechało do leśniczówki, by przetransportować małe zwierzaki.

Wędrowiec pozdrowił kierowcę i leśniczego. Panowie też lekko skłonili głowy. Wiedział, że jest prawdopodobne, że usłyszy propozycję podwiezienia, zwłaszcza, że był to jedyny samochód, który do tej pory przejechał leśną drogą. I tak też się stało, ale odmówił, aby iść swoją drogą i swoim tempem.

Wędrowiec myślał o swojej tożsamości – kim jest. Wiedział, że zawsze dużo podróżuje, więc – czy ma jakieś stałe miejsce na ziemi? I czy jest ono rzeczywiście do szczęścia potrzebne?

Po tych rozważaniach usłyszał różnorodne głosy przyrody. Do tej pory panowała cisza, a przecież głosy ptaków i innych zwierząt leśnych nie włączyły się przed chwilą ot tak, na komendę.

Wędrowiec przystanął, rozłożył na trawie koc i położył się. Zrobił tak, by odpocząć i całym sobą usłyszeć otaczającą przyrodę.

Autor: Adam

Polną drogą – 41

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył skrzydło. Jakieś dziwne zwierzę. Było na tyle dziwne, że wędrowiec zboczył z drogi i poszedł za nim w las. Zwierzę było jednak dużo szybsze i uciekło. Wędrowiec wrócił na ścieżkę.

Zaczął padać deszcz. Padało krótko i za chwilę wyszło słońce. Jego promienie oświetliły drogę, las i polanę, ale też oślepiały idącego. „Oto właśnie mamy paradoks” – pomyślał.

Minął żwirownię i rozdroże prowadzące w jednym kierunku do wsi, a w drugim do miasta. Pomyślał, że wraca do miasta, do domu. W TV miał być ciekawy film o zwierzętach i przyrodzie. Drugi paradoks – chęć oglądania przyrody w TV, gdy właśnie może oglądać przyrodę tu i teraz.

Autor: Adam

Polną drogą – 40

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył stado strusi… Za siatką pojawiło się gospodarstwo, w którym była hodowla… W gospodarstwie panował porządek. Wszystko było na swoim miejscu. Aż miło było popatrzeć. Na parkingu stały piękne samochody właściciela i pracowników. W pewnej odległości od budynków gospodarczych stał dom z biurem. W środku każdy pracownik był na swoim miejscu, robiąc to, co do niego należy, czy to pracując fizycznie, czy też umysłowo – przy biurku. Na zewnątrz panowała atmosfera uporządkowania. Klimatu dopełniała fontanna zrobiona z ostrych kamieni i umieszczona w centralny miejscu placu.

Autor: Adam