Księżyc wyszedł zza chmur – 35

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Oto urywek tekstu z książki, którą czytała młoda kobieta. „Całkiem ciekawe” – pomyślała. Odłożyła jednak książkę, bo zaczęła przygotowywać obiad. Lubiła gotować i eksperymentować z nowymi potrawami.

Gdy, podczas gotowania, przypomniała sobie wers z książki, pomyślała, że na wielkim starym zamku to dopiero można by było przygotować wielki, smaczny i wystawny obiad.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 34

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Postać wykonywała jakieś dziwne ruchy, tak jakby tańczyła, i wydawała dzikie okrzyki radości.

Był to współwłaściciel zamku. Kupił go jakiś czas temu wspólnie z żoną, bo chcieli mieć swoją własną, porządną siedzibę rodową. Żyli w nim zgodnie i do szczęścia potrzebowali tylko dziecka, a najlepiej kilkorga dzieci.

Właśnie tej nocy narodził się ich pierworodny syn. Mąż uczestniczył w porodzie żony i pod czujnym okiem położnej odciął pępowinę. Żona i syn zasnęli. Byli pod dobrą opieką. A ojciec poszedł na górę, by na zamkowych murach odtańczyć swój taniec radości. Gdy trochę się zmęczył, przestał tańczyć i rozglądał się po okolicy. Patrzył, tak jakby widział ją pierwszy raz.

Bo też pierwszy raz spoglądał na nią okiem ojca, który chce swojemu synowi podarować cały świat.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 33

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Cień pojawiał się i znikał. Było to bardzo czarodziejskie, jak gdyby za dotknięciem zaczarowanej różdżki…

Wszystko działo się bardzo szybko, gdy nagle błysk gwiazdy z nieba ukazał drogę tej postaci. Już wiedziała, dokąd zmierza i gdzie jest jej miejsce we wszechświecie.

Autor: Patisonek

Księżyc wyszedł zza chmur – 32

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Postać wyglądała co najmniej zaskakująco. Obserwator pewnie spodziewałby się człowieka lub zjawy. A tymczasem, po zamkowych murach dostojnie chodził bocian i uważnie rozglądał się po okolicy.

Bocian był bardzo stary i bardzo doświadczony. W swoim życiu przyniósł już wiele dzieci, które zostawiał u czekających na nie rodziców. Prawdę mówiąc, wszyscy mieszkańcy zamku i okolicznych wiosek byli jego podopiecznymi, od nowo narodzonych niemowląt po bezzębne staruszki.

Sędziwy bocian miał jedną zasadę, której trzymał się całe życie. Przynosił tylko te dzieci, które były chciane, wyczekiwane i kochane, zanim jeszcze pojawiły się na świecie. Teraz, spacerując po zamkowych murach, doglądał ich snu.

Przystanął i uważnie popatrzył na jeden z domów, leżących u podnóża zamku. Wyczuwał w nim coś niepokojącego. Chwilę nasłuchiwał uważnie i już wiedział – mężczyzna, pięćdziesiąt cztery lata, mąż, ojciec, porządny człowiek – męczył się we śnie. Bocian zrozumiał, że męczył się również w życiu. Mężczyzna ten zapomniał, że jest kochany. Zapomniał, że był wyczekiwanym dzieckiem, z miłością i radością powitanym przez swoich rodziców. Był altruistą i całe życie pomagał innym, zapominając o sobie samym. Teraz męczyły go troski, koszmary senne i poczucie samotności.

Bocian rozluźnił się i zaczął promieniować jasnym światłem – jakby zamienił się w słońce. Wysyłał mężczyźnie fale wszechogarniającej miłości i przesłanie: „Jesteś ważny. Jesteś potrzebny. Jesteś chciany i kochany. Ważne jest to, co robisz dla ludzi i świata”. I powtórnie: „Jesteś ważny – miłość cię chroni”.

Trwało to chwilę. Światło bociana zaczęło przygasać i świetlista chmura opadła na zamek i okoliczne wioski. Przesłanie dotarło do mężczyzny, którego oddech się wyrównał, a sen stał się lżejszy. Dotarło również do wszystkich pozostałych mieszkańców zamku i okolicy.

Następnej nocy stary bocian – strażnik ich snów – znowu pojawi się na zamkowych murach, tak jak to robi już od dwustu, a może nawet trzystu lat.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 31

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Był to właściciel zamku, hrabia „co rozrabia”. Każdej nocy łaził po murach zamkowych, zastanawiając się, czy istnieją duchy. W czasie wędrówek oglądał krajobraz, skąpany w księżycowym blasku. I to mu się podobało. Wzdychał nieraz do księżyca i szpetnej budowli, z chęcią poznania przyjaznego ducha.

Pewnej nocy, gdy spacerował na wieży zamkowej, dostrzegł postać, która zbliżała się do zamku. Zbiegł szybko po schodach, aby zatrzymać nieznajomego. Zbliżający się człowiek pozdrowił hrabiego i zapytał, czy może przenocować w zamczysku. Hrabia miał chęć go przegnać, ale dostrzegł w oczach przybysza zmęczenie i coś nie pozwoliło mu odesłać wędrowca.

Zaprowadził go do pokoju gościnnego i tam długo ze sobą rozmawiali. Rozmowa dotyczyła życia. Hrabia zaproponował herbatę i wyszedł, by ją przynieść. Gdy wrócił, nie zastał w pokoju nikogo. Na stole pozostał, pozostawiony chyba przez nieznajomego, świecący kwiat.

Hrabia długo jeszcze siedział w pokoju, nie mogąc racjonalnie wyjaśnić sobie tego, co się stało.

Autor: Andrzej

Księżyc wyszedł zza chmur – 30

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Do owej postaci postanowiła dołączyć grupa studentów. Zrobili to jednak nie dosłownie, a korzystając z nocnej atmosfery zamku. Postanowili na oświetlonym księżycem dziedzińcu ustawić długi stół, tak aby wszyscy mogli przy nim usiąść.

Aby stół nie był pusty, zdecydowano się na wodę w dużych kuflach. Podczas nocnych emocji prawdopodobnie trudno by było coś zjeść, ale woda mogłaby się przydać.

Gdy byli już na miejscu, okazało się, że atmosfera wcale nie jest tajemnicza. Natomiast miejsce ma bardzo dużo dobrej energii.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 29

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Kobieta cofnęła się kilka kroków i przymrużyła oczy, przyglądając się dekoracji. Jej mąż majstrował przy mechanizmie przesuwającym kukiełki. Chciał go obsługiwać za pomocą pilota.

Instalowali teatrzyk kukiełek po cichutku, żeby nie obudzić dzieci. Sprawdzili wszystkie elementy i zasłonili teatrzyk parawanem, przed którym ustawili stolik z kwiatkami. Jutro, gdy nadejdzie odpowiedni moment, odsłonią teatrzyk i opowiedzą dzieciom bajkę, zilustrowaną kukiełkami.

Żona szepnęła do męża – „Dziękuję, makieta zamku wyszła wspaniale”. „Nic takiego” – odpowiedział mąż, ale widać było, że komplement sprawił mu przyjemność.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 28

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Była to postać młodego chłopaka, który chciał długo żyć i zostać fajnym dziadkiem.

W nocy trudno było rozpoznać, ile postać ma lat, to znaczy, czy jest młoda, czy leciwa, i to bardzo pasowało młodemu człowiekowi, bo wtedy dobrze się realizował w swoim zamyśle.

Sytuacja jednak nie była dobra, bo ów człowiek mógł być w pełni sobą tylko w nocy i tylko na zamku. Zdawał sobie sprawę, że nie może tam przychodzić każdej nocy i to go martwiło. Z drugiej strony, podczas nocnej wędrówki po zamku, czuł się radosny i spełniony. Ale w chwilę po powrocie z zamku do domu, radość pryskała.

Przyszedł moment, gdy postanowił znaleźć panaceum. Definitywnie i od razu. Swojemu staremu „ja”, które chodziło nocą po zamku, powiedział, że jeśli chce, to może tam zostać i robić swoje, a on sam wybiera nowe życie.

Jak powiedział, tak zrobił. Gwałtownie odwrócił się od zamku, zobaczył jasny świat i postanowił się skupić na swoim celowym działaniu, prowadzącym go do realizacji jego zamierzeń. Stare „ja”, pod wpływem doznanego wrażenia i po przemyślenia sytuacji, postanowiło scalić się z tą nową, jasną wizją kierunku i celowego działania.

Młody człowiek zostawił zamek i postanowił, że najpierw zostanie szczęśliwym ojcem, a dopiero później szczęśliwym dziadkiem.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 27

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Postać-zjawa, dawno zmarłej księżniczki o balsamicznym sercu, pełnym miłości. Miłości niespełnionej. Dla dobra kraju wyszła za mąż za królewicza, którego darzyła sympatią, ale nie miłością.

U schyłku życia postanowiła pomagać młodym, zakochanym, których miłość była trudna do spełnienia. Pragnęła, aby w grodzie leżącym wokół zamku panowało szczęście i kwitła miłość. Docierały do niej wieści z grodu przez posłańców. Na okazję połączenia zakochanych organizowała bale, podczas których miała możliwość rozwiązywania przeszkód.

Zanim odeszła w zaświaty, powiedziała swoim zaufanym, że zawsze będzie całym sercem z zakochanymi, aby ich miłość się spełniała. A na znak, że wszystko dobrze się ułoży, będzie pojawiała się o północy na zamkowych murach, w świetle księżyca wyraźnie widoczna dla zakochanych, których miłość się spełni i będzie trwać całe ich życie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżyc wyszedł zza chmur – 26

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Była to studentka historii sztuki, która po całym dniu myszkowania w bibliotece zamkowej, wyszła ochłodzić się w tę czarowną noc. I pomarzyć… O czym? O miłości, żeby spotkała ją tak mocna i radosna, jak księżniczkę, która tu przed wieki mieszkała.

I pomyśleć… O czym? O tym, jak ubrać w słowa, jak oddać tę atmosferę i historię tego zamku, żeby praca licencjacka, którą pisze, była wiarygodna i ciekawa.

Nie zdawała sobie sprawy, że gdy spaceruje po murach zamkowych, może być brana za zjawę. Że ktoś może uwierzyć, że jednak istnieją.

Autor: Felek