W dolinie – 22

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, pracowały Parki. Tkały nici i losy ludzi i świata. Pracowały pilnie. Czasami przystawały, żeby rozplątać nici. Uznały, że chwilowy przestój jest obarczony mniejszym ryzykiem, niż przecinanie nici i związywanie na nowo. Gdy zrobiły to niedawno, okazało się, że przecięły los pewnej pięknej krainy i teraz niektórzy Grecy obawiają się, że będą musieli sprzedać Akropol.

Więc teraz Parki bardzo uważnie przędą i troszczą się o każdą nic.

Mają utrudnione zadanie, bo ostatnio Los dostarcza im przędzę coraz gorszego gatunku.

Autor: Złota Rybka

Na ekranie – 29

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „KONIEC MYŚLENIA, WEŹ SIĘ DO ROBOTY”.

Marzyciel rozejrzał się po pokoju. Zobaczył, jak bardzo był zagracony – wypełniony regałami i przyrządami. Z każdej półki i szuflady wypływały papiery, stosy papierów, całe morze papierów i teczek z papierami. Każda z nich zawierała dokumentację rozpoczętych planów i projektów…

Pierwszy raz uświadomił sobie, że jest ich bardzo dużo. Każdy z nich był cenny i ważny. Żadnego z nich nie dokończył, bo rozpoczynał pracę nad kolejnymi pomysłami.

– „Od czego zacząć” – pomyślał bezradnie.

– „WEŹ PIERWSZY Z BRZEGU” – kolejny napis pojawił się na ekranie.

Marzyciel sięgnął po najbliższą teczkę – zajrzał do środka i zobaczył swoje rysunki i dokumentację nowego wynalazku.

– „ILE CZASU POTRZEBUJESZ, ŻEBY TO DOKOŃCZYĆ?”

– „Miesiąc, może dwa” – z wahaniem pomyślał Marzyciel.

– „NO TO DO ROBOTY. NIE BĘDĘ CI POMAGAŁ W ŻADNEJ INNEJ PRACY, DOPÓKI NIE DOKOŃCZYSZ TEGO PROJEKTU.”

– „Kto pisze te słowa?” – zastanowił się Marzyciel.

– „TWÓJ KOMPUTER” – na ekranie pokazała się nowa wiadomość.

Próbował dalej rozmawiać, ale komputer milczał, odpowiedzi już nie wyświetlały się na ekranie. Chciał otworzyć internet, ale myszka przestała działać.

Marzyciel westchnął i położył na stole teczkę z projektem. Pochylił się nad nim. Wtedy na ekranie pokazała się kolejna wiadomość: „JESTEM GOTOWY. ZACZYNAMY”.

Autor: Złota Rybka

Roztańczona brzózka – 14

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu podszedł do niej filozof i moralista zarazem. Opowiadał brzózce o losach świata, ludzi i o filozofii. O tym, co jest etyczne, a co nie. Brzózka słuchała i szumiała swoimi gałązkami.

Po długim wykładzie filozof zapytał: „A ty? Czemu zajmujesz się tańcem i szeleścisz listkami? Powinnaś robić coś pożytecznego. To nieetyczne, że rośniesz tu sobie i nie ma z ciebie żadnego pożytku. Nie dajesz chleba, mleka. Nawet kawy nie potrafisz zrobić!”. Krzyczał coraz głośniej i gestykulował, ruchem rąk podkreślając znaczenie swoich słów.

Zajączki przycupnęły w ukryciu i przerażone przyglądały się temu zdarzeniu. Przez krzyki rozwścieczonego mężczyzny przedarł się jeszcze głośniejszy, kobiecy wrzask: „Józek, do domu, ty darmozjadzie jeden! Gospodarstwo nieoporządzone, a ten sobie spacery uskutecznia!”. Filozof zamilkł, przygarbił się, posmutniał i odkrzyknął: „Już idę, Hanuś!”. Popatrzył na brzózkę i powiedział: „Zazdroszczę ci. Nie masz żony, ani obowiązków, jesteś szczęśliwa”.

Poszedł do domu, a brzózka nadal wdzięcznie tańczyła na wietrze i szeleszcząc listeczkami rozmawiała z zajączkami, które przykicały do niej, szczęśliwe, że ten głośny i nieuprzejmy człowiek już sobie poszedł.

Autor: Złota Rybka