Przez kawiarniane okno – 6

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich zauważyłam panią, pchającą wózek inwalidzki z małą dziewczynką. Dziewczynka myśli – „wszyscy idą, ja jadę”. A mama – „jechać z tym wózkiem to nic, a potem trzeba ten bardzo ciężki wózek wytaszczyć na pierwsze piętro, córeczka sama wejdzie”. Dziewczynka jest pogodna, obserwuje przechodniów. Powoli przechodzą i znikają za zakrętem.

Autor: Zosia S.

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 12

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła postawnego mężczyznę, pięknie ubranego, spoglądającego na wszystkich przybyłych. Król skłonił się, witając gości i dał znak orkiestrze. Orkiestra zagrała powitalny hymn, a potem, na znak dyrygenta – melodię do tańca.

Król podszedł do królowej i zaprosił do pierwszego tańca. Po pierwszym tańcu nastąpiły kolejne, które tańczyli już wszyscy.

Autor: Zosia S