W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, starszy, brodaty pan szykował poranną herbatę. Gdy spojrzał na zegarek, okazało się, że jest godzina 5.30 rano.
Mężczyzna miał już poukładane w teczce dokumenty, potrzebne w jego pracy, zrobił też kanapki. Pijąc herbatę, zdziwił się, że jest jakoś nienaturalnie cicho. Na zewnątrz brakowało porannego szumu autobusów i samochodów.
O godzinie szóstej mężczyzna wyszedł z domu do pracy. Gdy doszedł na miejsce, drzwi biurowca były zamknięte, a przez szybę zobaczył zaspanego portiera.
Portier też zauważył mężczyznę i lekko uchylając drzwi powiedział:
– Chyba ostatnio bardzo dużo pan pracuje.
– Tak, to racja – odparł starszy pan i dodał:
– Ale proszę mi otworzyć drzwi, bym jak najszybciej znalazł się przy swoim stanowisku pracy.
– Drogi panie – skomentował portier – chciałbym panu przypomnieć, że nasze biuro w niedzielę jest zamknięte.
Autor: Adam