W dolinie – 31

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, młoda kobieta szykowała się do ślubu. Nie mogła zasnąć, to już jutro…

Ponieważ sen nie przychodził, wyskoczyła z łóżka i zaczęła szykować konieczne drobiazgi – wstążki, podwiązkę, grzebień, halkę… Przyjrzała się uważnie sukni ślubnej, wiszącej na wieszaku… Sprawdziła, czy jest dobrze wyprasowana. Obejrzała welon, zerknęła na buty… Pogładziła suknię i wyobraziła sobie jutrzejszą ceremonię…

„To będzie dobry dzień” – pomyślała – „I dobre małżeństwo”.

Zobaczyła twarz ukochanego mężczyzny – „Ciekawe czy on teraz śpi?”

Zadzwonił telefon.

– Kochanie, przepraszam, że tak późno, nie mogę zasnąć – usłyszała w słuchawce.

– Ja również – odpowiedziała i spytała – co robisz?

– Sprawdzam, czy garnitur jest dobrze wyprasowany – usłyszała w odpowiedzi – to już jutro…

– Tak, już jutro, a właściwie, to nawet dzisiaj.. – odpowiedziała.

Księżyc świecił, a gwiazdy porozumiewawczo migotały. Widziały już przygotowania do niejednego ślubu. „Uda się im” – szemrały – „na pewno się uda”.

Autor: Ewa Damentka