W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, młoda kobieta szykowała się do ślubu. Nie mogła zasnąć, to już jutro…
Ponieważ sen nie przychodził, wyskoczyła z łóżka i zaczęła szykować konieczne drobiazgi – wstążki, podwiązkę, grzebień, halkę… Przyjrzała się uważnie sukni ślubnej, wiszącej na wieszaku… Sprawdziła, czy jest dobrze wyprasowana. Obejrzała welon, zerknęła na buty… Pogładziła suknię i wyobraziła sobie jutrzejszą ceremonię…
„To będzie dobry dzień” – pomyślała – „I dobre małżeństwo”.
Zobaczyła twarz ukochanego mężczyzny – „Ciekawe czy on teraz śpi?”
Zadzwonił telefon.
– Kochanie, przepraszam, że tak późno, nie mogę zasnąć – usłyszała w słuchawce.
– Ja również – odpowiedziała i spytała – co robisz?
– Sprawdzam, czy garnitur jest dobrze wyprasowany – usłyszała w odpowiedzi – to już jutro…
– Tak, już jutro, a właściwie, to nawet dzisiaj.. – odpowiedziała.
Księżyc świecił, a gwiazdy porozumiewawczo migotały. Widziały już przygotowania do niejednego ślubu. „Uda się im” – szemrały – „na pewno się uda”.
Autor: Ewa Damentka