W dolinie – 32

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, starsi państwo zajęci byli szykowaniem paczki dla syna. Ciepłe skarpetki, domowa kiełbasa, słoiczki z przygotowanymi przepysznymi domowymi specjałami, wiele przeróżnych drobiazgów. I bawełniane szmatki do przecierania szkieł, i buteleczka ze specjalnym sprayem do precyzyjnych przyrządów naukowych. Przyda się to wszystko młodemu mężczyźnie, pracującemu w obserwatorium pod szczytem góry, niedostępnej przez trzy-cztery miesiące zimowe. A zima już nadchodziła. Rano słońce złociło coraz szersze pasma, połacie całe szronu.

Autor: Motyl